Witajcie | Redakcja | Prenumerata | Wieści | Ostatni kocioł | W następnym kotle | Stare kotły


Zwyczaje, obyczaje
Prace polowe


Ludność wiejska regionu świętokrzyskiego, żyjąca w 2. połowie XIX i w XX wieku (głównie do II wojny światowej), duże znaczenie przykładała do wszelkich zwyczajów i wierzeń, związa­nych z uprawą roli, siewem, zbiorem płodów rolnych - ustalonych przez poprzednie pokolenia.

W tradycyjnej gospodarce rolnej, termin siewu zbóż zakładano przeważnie według święta Matki Boskiej Siewnej (8 września) i wielu rolników rozpoczynało siew żyta tydzień przed tym świętem, a pszenicy - tydzień później. Przestrzegano zasady, aby zboże ozime zasiane było naj­później do św. Jadwigi (15 października). Jednakże chłopi woleli uporać się z siewem znacznie wcześniej, hołdując przysłowiu: Kto sieje na św. Jadwigę, ten zbiera figę. Zboże jare, gdy była wczesna wiosna, wysiewano tuż po Wielkanocy, a siew tych zbóż przeważnie kończono w poło­wie kwietnia. Przy sprzyjającej pogodzie groch zasiewano pod koniec marca i na początku kwiet­nia wierząc, że zasiany w tym-terminie będzie dorodny. Niektórzy chłopi, m.in. z Leśnej (gm. Bodzentyn) czy Dębna (gm. Nowa Słupia), potwierdzali to następującym powiedzeniem: Kto sieje groch w marcu - gotuje go w garncu, a kto w maju - ten w jaju. Najchętniej siew rozpoczy­nano w sobotę bo to dzień Matki Boskiej) wierząc, że zasiane wówczas rośliny będą wyjątkowo dorodne. Natomiast rzadko rozpoczynano siew w piątek - bo to dzień nieszczęśliwy. W zasianych wówczas roślinach, należało się spodziewać dużej ilości chwastów, zwłaszcza ostu. Pierwszy siew nie powinien odbywać się w pierwszy piątek miesiąca lub w pierwszą środę. Len najchęt­niej zasiewano w dzień św. Zofii, ponieważ ona jest patronką lnu. W Masłowie, Brzezinkach, Niewachlowie, jeżeli kobiety sieją len, to w tym celu używają nowych zapasek, gdy zaś chłopi odbywają tę czynność, to w takim razie do siemienia wkładają im kobiety kilka jaj, z których, po ukończonej robocie robią jajecznicę i tę siewacz zjada. W niektórych wsiach nie siano pszenicy wówczas, gdy na niebie były „dwa światła" - tj. słońce i księżyc, bo wierzono, że wtedy urosną w niej osty. Tatarki nie zasiewano w zbyt słoneczną i deszczową pogodę, ale w taki dzień w któ­rym było trochę słońca i chmur - bo wtedy by l pewny urodzaj. Tatarka zasiana „przy ostrym słońcu" ładnie zakwitła, ale wydała mało ziarna. Ponadto uważano, że dobrze jest siać w czasie pełni księżyca, bo plony będą obfite.

W pewne dni nie można było wykonywać niektórych prac polowych. W dzień św. Antoniego (13 czerwca) nie wykonywano w polu żadnych prac, aby nie było obfitych deszczy i gradu. W Miedzianej Górze także w dzień św. Jana (24 czerwca) nie pracowano w polu ponieważ wie­rzono, że wtedy urodzi się dorodny len. W Ciosowej (gm. Miedziana Góra) nie grodzono płotów w dzień św. Marka (25 kwietnia) wierząc, że wówczas nie zagrodzi się deszczu na pole i rośliny będą miały pod dostatkiem wilgoci.

Przed wyruszeniem w pole do pierwszego siewu, stosowane były różne zabiegi magiczne. Do pierwszego ziarna przeznaczonego do siewu wiosennego, dodawano trochę ziarna poświęconego w kościele w św. Szczepana wierząc, że to przyczyni się do dobrych zbiorów. W Siekiernie przed wyjazdem w pole, wóz załadowany workami z ziarnem kropiono święconą wodą - żeby się przy siewie szczęściło. We wsiach zlokalizowanych w gminie Miedziana Góra (m.in. w Ciosowej), przed wyruszający w pole wóz z ziarnem kreślono biczyskiem na ziemi krzyż. Po przyjeździe w pole, siewca najpierw żegnał się, a następnie przystępował do siania. Koło Gór Świętokrzyskich przy siewie zboża zatykają w polu starą miotle, mówiąc zamawianie: - „ Miotła - będziesz kluski gniotła ". Czy­nią ten zabobon w tym celu, aby nikt z przechodzących nie urzekł zasiewu.

Zwykle pod koniec kwietnia przystępowano do sadzenia ziemniaków, które czasem kontynuowa­no w maju. W niektórych wsiach (np. w Porąbkach - gm. Bieliny, Jeziorku - gm. Nowa Słupia) uważano, że sadzenie powinno być rozpoczęte w przeddzień św. Marka (tj. 24 kwietnia) wierząc, że zasadzone wówczas ziemniaki wydadzą dobre plony. Popularne tu było nawet powiedzenie odnośnie tego terminu, o następującej treści: Sadź ziemniaki w wigilię św. Marka, to będzie pod krzakiem miarka. Przed sadzeniem, m.in. w Daleszycach i Brzechowie (gm. Daleszyce), przewracano się na polu żeby ziemniaki takie duże urosły, jak przewrócona osoba". Po wsiach koło Kielc kladąpo kilka ziemniaków po rogach płachty, na której w Wielką-sobotę rozłożone święcone, aby je ksiądz święconąwodą pokropił. Takie ziemniaki domieszają potem do sadzenia. Także termin zasiewu poszczególnych warzyw wyznaczali sobie włościanie według szeregu dni Świętych Pańskich. Siew rozsady kapusty czy brukwi przypadał na św. Józefa (19 marca), natomiast ogórków, fasoli, bobu - na św. Stanisława (8 maja). Terminy te zależały jednak od pory nadejścia wiosny. W Posłowicach koło Kielc wierzono, że zasadzona kapusta będzie się wiązać w główki, jeżeli rozsadę, przed samym sadzeniem, uderzy się parę razy ręką. Uważano, że kto zasadzi kapustę w dni krzyżowe, temu z niej liście opadać będą. W Sukowie (gm. Daleszyce) wierzono, że główki kapusty będą duże, jeżeli po zasadzeniu rozsady usiądzie się na zago­nie. W Brzezinkach (gm. Masłów) panowało przekonanie, że kapusta z pewnością urodzi się, gdy zostanie okopana w wigilię św. Jana przed wschodem słońca. Grochu nie należało siać na nowiu - bo się odmładzał. Powinien być siany wówczas, gdy wiał południowy wiatr. W Rembowie (gm. Kije) wierzono, że groch zasiany w marcu, będzie wytrzymały na wszelkie słoty, błyskawice oraz fale burzliwe.

Żniwa rozpoczynano przeważnie w sobotę, podobnie jak siew i inne prace polowe. Uważano, że na św. Jakuba (25 lipca), powinno się już skosić część zboża. Jeszcze w latach trzydziestych XX wieku w Sandomierskiem istniał zwyczaj, że przed rozpoczęciem źęcia zboża żniwiarze gro­madzili się w kościele z sierpami i pożywieniem, w celu poświęcenia narzędzi żniwnych. W nie­których wsiach w okolicach Kielc przed rozpoczęciem żniw dłubano ziemię sierpem na tym polu, na którym zamierzano źąć zboże i tą ziemią posypywano ręce, aby one nie bolały w czasie prac żniwnych. Na zakończenie żniw zostawiano w polu ostatni pęk kłosów, który zwano w Opatowskiem "przepiórką", natomiast w okolicach Kielc „pępkiem". W Daleszycach po skończonych żniwach, niektórzy starsi gospodarze rozrzucali po swoich polach kilkanaście dorodnych kłosów „dla dusz". W wioskach położonych w pobliżu Gór Świętokrzyskich istniał zwyczaj, że dziew­czyny na zakończenie żniw wiły wieńce z żyta, jęczmienia i pszenicy, przyozdabiały nimi głowy i wracając z pola do domów wyśpiewywały różne pieśni, głównie o tematyce żniwnej.

Przeważnie w drugiej połowie września przystępowano do kopania ziemniaków. W niektó­rych wsiach świętokrzyskich wierzono, że jeżeli u któregoś z gospodarzy urodzą się dorodne ziemniaki, to w najbliższym czasie umrze on lub ktoś w jego rodzinie.

Ważną datą dla rolników był dzień św. Łucji (13 grudnia), który poświęcano wróżbom doty­czącym plonów w przyszłym roku. W tym dniu sypano do 12 miseczek (symbolizujących 12 mie­sięcy) sól. Gdy w którejś z miseczek sól zawiłgła, przepowiadano na ten miesiąc deszcze.

Obecnie tylko niektóre zwyczaje rolnicze i wierzenia, praktykowane są przez ludność wiejską regionu świętokrzyskiego. Należą do nich dożynki, które przede wszystkim odtwarzane są przez zespoły regionalne.

Edward Traczyński


Copyright 2003 Mediateka www.mediateka.com.pl ; Kontakt: redakcja@babajaga.info