Witajcie | Redakcja | Prenumerata | Wieści | Ostatni kocioł | W następnym kotle | Stare kotły



Świętojańska noc cudów

 
W nocy z 23 na 24 czerwca spełniają się marzenia, znikają choroby, a złe uroki tracą moc. To czas miłości, zabawy przy ognisku i... zakwitania paproci.

Sobótka, zwana też kupalnocką lub nocą świętojańską, to prastare święto obchodzone przez wiele ludów z różnych zakątków świata. Nasi przodkowie szczególnie uroczyście świętowali czerwiec jako magiczny miesiąc przechodzenia wiosny w lato. Oddawali wtedy cześć dwóm niezbędnym do życia żywiołom - ogniowi i wodzie. Dlatego najważniejszymi sobótkowymi obrzędami stały się: palenie ognisk i puszczanie wianków na wodę. Oba miały zapewnić ludziom ochronę przed złymi mocami i szczęście.

W dawnych czasach, gdy na nocnych zabawach zbierały się całe wsie, wieczorem wygaszano w domach paleniska. Następnie rozpalano stos świętojański, krzesząc iskrę za pomocą dwóch krzemieni lub dwóch kawałków drewna (płomień musiał być naturalny, żywy!). Dopiero wtedy gospodarze zabierali ogień do swych chat i - jeśli donieśli - gwarantowali swym rodzinom powodzenie. Ten, któremu pochodnia zgasła w drodze do domu, mógł spodziewać się nieszczęść aż do następnej sobótki. Magiczną moc przypisywano też popiołowi z sobótkowych ognisk - ludzie posypywali nim dachy, by chronił przed piorunami i pożarami.

Wianki natomiast plotły głównie kobiety. O świcie, 23 VI, zbierały: macierzankę, szałwię, rutę, dziewannę, rosiczkę (dziś jest pod ochroną!), ale przede wszystkim: bylicę (odpędza złe duchy i diabły), paproć (wstawiona do dzbanka napełnia dom pozytywną energią) oraz dziurawiec (zwany też zielem świętojańskim lub antyczartowskim). Znaczenie dziurawca w obrzędach sobótkowych wyjaśnia legenda. Roślina oglądana pod światło wygląda jak podziurawiona, gdyż w jej listkach znajdują się liczne zbiorniczki na olejki eteryczne. Lud wierzył, że są to rany poniesione w zwycięskiej walce z szatanem.

Mieszkańcy Sandomierszczyzny chętnie łączyli bylicę z gałązkami bzu, który podobno przeciwdziała upiorom.

Sobótkowe wianki uplecione z 7 lub 9 ziół (7 i wielokrotność 3 od dawna uchodzą za liczby magiczne) puszczano z nurtem rzeki. Najgorsza wróżbą było oczywiście zatopienie wianka, oznaczało wielkiego pecha. Z kolei odpłynięcie w dal samotnego wianka groziło staropanieństwem. Ziół ze świętojańskich wieńców używano także w razie potrzeby do okadzania mieszkania, by przegnać złe uczucia oraz choroby.

Kupalnocka to jednak przede wszystkim czas wróżb miłosnych. O północy dziewczęta zaglądały do studni, gdzie obowiązkowo ukazywała się twarz ich przyszłego męża. Jeżeli w pobliżu nie było studzien, zadowalały się miska z woda otoczona ziołami. Chętnie sięgały także (z zamkniętymi oczami!) po kwiaty ligustru. Gdy udało im się zerwać od razu 3, spełnienie marzeń gwarantowane!

Przekonanie o niezwykłości wigilii Św. Jana towarzyszyło ludziom od czasów najdawniejszych. Odprawiane wtedy obrzędy służyły pozyskaniu przychylności losu, a każdy zapalony płomień rozświetlał nie tylko mrok nocy, ale i mrok w sercu człowieka.

Monika Michta


Copyright 2003 Mediateka www.mediateka.com.pl ; Kontakt: redakcja@babajaga.info