|
Jest jednym z najstarszych więzień w Polsce - pamięta czasy powstania listopadowego. Jego długie i krwawe dzieje obejmują rządy dwóch zaborców, I i II wojnę światową, okupację hitlerowską i sowiecką.

Powstanie więzienia kieleckiego wiąże się z przeniesieniem do Kielc siedziby województwa krakowskiego na mocy dekretu gen. J. Zajączka z 24 IX 1816 roku. Początkowo skazanych osadzano w Chęcinach. Dopiero w roku 1826 do celów zakładu karnego przystosowano budynki należące do Pałacu Biskupów Krakowskich, a do roku 1850, rozwijające się wiezienie zajęło resztę zabudowań przy ulicy Zamkowej 3.
W XIX wieku więzienie zapełniło się powstańcami, głównie z roku 1863. Już wtedy warunki panujące na Zamkowej były bardzo ciężkie, przede wszystkim z powodu stałego przeludnienia i okrucieństwa personelu. Więźniów poddawano brutalnemu śledztwu, w niektórych przypadkach zapadały wyroki śmierci. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej po rewolucji w roku 1905, gdy naczelnikiem został Mikołaj Greckij, zaciekły wróg Polaków. 6 III 1906 roku grupa działaczy Organizacji Bojowej PPS wykonała na Greckiju wyrok śmierci. Dwa lata później policja rozbiła całą komórkę bojowa PPS, a wielu z jej działaczy trafiło za kraty kieleckiej placówki na wiele lat.

W okresie zaborów, na Zamkowej przetrzymywano nie tylko więźniów kryminalnych, ale i politycznych, a więc skazanych za działalność antyrosyjską, a po roku 1915 antyaustriacką. Z kolei po odzyskaniu niepodległości i przejęciu więzienia przez władze polskie, ogromną liczbę więźniów stanowili komuniści, a połowę z nich ludzie pochodzenia żydowskiego. Jednocześnie 20-lecie międzywojenne było jednym z bardziej pozytywnych okresów w rozwoju kieleckiego zakładu. Eugeniusz Umgelter, pierwszy po 11 XI 1918 roku naczelnik, zwalczył brud, zawszenie i epidemię tyfusu, która zabiła 58 osób. Przy więzieniu działał szpital i kaplica, a także szkoła i biblioteka.
W dniu wybuchu II wojny światowej, w wyniku amnestii ogłoszonej przez prezydenta Mościckiego, więzienie w Kielcach częściowo wyludniło się. Pozostałych więźniów, ok. 40, i personel ewakuowano na wschód. Gdy Kielce zajęli Niemcy (5 IX 1939 r.), budynek stał się obozem przejściowym dla polskich jeńców wojennych. O ich ogromnej liczby świadczy fakt, że więźniów trzymano z konieczności również w Pałacu Biskupów oraz pod gołym niebem na ulicy Zamkowej. Tam też, nocą 9 IX doszło do tragicznego i wstrząsającego wydarzenia. Na śpiących na bruku jeńców wjechał celowo konny powóz, co oczywiście spowodowało zamieszanie. Na to tylko czekali wartownicy, którym pozwolono strzelać do przestraszonego tłumu. Na skutek niemieckiej prowokacji zabito 19 i raniono ok. 40 polskich żołnierzy.

Jeńcy trafiali również na ulicę Prostą oraz do koszarów na Bukówce i Stadionie. Tereny te, łącznie z okolicami Zamkowej, tworzyły jeden obóz, w którym przebywało 15 tysięcy więźniów przekazywanych następnie do obozów w Niemczech.
Warunki w Niemieckim Zakładzie Karnym (Deutsche Strafanstalt) - jak przemianowano więzienie - były fatalne: 2 tysiące więźniów, czyli 4-5 razy więcej niż wynosiła pojemność więzienia, znosiło głód, brud i brutalność gestapowców. Szczególnie wymyślnym torturom poddawano więźniów z oddziału politycznego. Zdarzały się przypadki zatłuczeń na śmierć, samowolnych zabójstw dokonywanych przez funkcjonariuszy, a także samobójstw. Nie bez powodu na miejsce tortur Niemcy wybrali kaplicę na I piętrze środkowego pawilonu - co kilka tygodni, w zbryzganej krwią sali zezwalali na odprawienie mszy dla reszty osadzonych. Odbywały się na Zamkowej również formalne rozstrzeliwania (dziś w tym miejscu stoi pomnik). Zwykle jednak egzekucji dokonywano poza miastem. Trzeba podkreślić, że ponad 90% straconych w czasie okupacji skazywano wyrokami sądów policyjnych, czyli bez rozprawy i nawet bez udziału oskarżonego.
W sumie, podczas okupacji niemieckiej (IX 1939 - 11 I 1945) przez kieleckie więzienie przeszło około 16 tysięcy osób.
Warto wspomnieć o spektakularnej ucieczce. Grupa 15 więźniów politycznych rozbroiła 4 strażników i szczęśliwie opuściła więzienie.

12 I 1945 roku rozpoczęła się na Kielecczyźnie ofensywa sowiecka. Pieczę nad zakładem w Kielcach przejął Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Pierwszymi uwięzionymi na Zamkowej byli kieleccy sędziowie, prokuratorzy, prawnicy, kolejnymi żołnierze Armii Krajowej i przeciwnicy ustroju komunistycznego. Działalność sowieckich służb specjalnych nie różniła się od działalności Gestapo. Nowe władze więziły ludzi, których jedyną "winą" była walka z nazistami. Funkcjonariusze sadyści wymuszali podpisy na sfałszowanych zeznaniach i katowali nawet kobiety w ciąży. Ilość zamordowanych przez Rosjan więźniów, właściwie do roku 1956, jest dzisiaj bardzo trudno ustalić z powodu tajnych, nierejestrowanych egzekucji.
Przeciwko terrorowi rosyjskiemu skierowana była słynna akcja grupy AK pod dowództwem kpt. Antoniego Hedy "Szarego". W nocy z 4 na 5 VIII 1945 roku 250 żołnierzy wysadziło trotylem bramy więzienia i uwolniło ok. 700 więźniów, którym groziło miedzy innymi wywiezienie w głąb Rosji. Bohaterską akcję upamiętnia tablica wmurowana w ścianę budynku.

Więzienie przy ulicy Zamkowej 3 funkcjonowało do lat 70-tych XX wieku, kiedy to zostało przeniesione do nowego budynku na Piaskach. Obecnie w kilku salach na parterze mieści się Muzeum - Pomnik Historii Więzienia Kieleckiego lat 1939-56. Ekspozycja obejmuje celę straceń, autentyczne karcery (w tym wodny) i pomieszczenia, w których przetrzymywano więźniów. Znajdują się też dokumenty historyczne, grypsy oraz broń i elementy ekwipunku żołnierskiego.
Monika Michta
fotografie Wojciech Domagała
|