|
|
Witajcie | Redakcja | Prenumerata | Wieści | Ostatni kocioł | W następnym kotle | Stare kotły |
|
|
|
W
1821 r. zatrudnił się jako początkujący aplikant w Urzędzie Municypalnym
w Warszawie. Po czterech latach ożenił się z Teofilą Piątkówną (córką
warszawskiego drukarza). W 1829 r. podjął pracę w warszawskiej policji
na stanowisku pisarza Cyrkułu VII. Wybuch powstania listopadowego przerwał
jego karierę urzędniczą, gdyż zaangażował się w działalność Towarzystwa
Patriotycznego. Okres ten nie jest jednak zbyt jasny w jego życiu i
budzi pewne podejrzenia. Władze carskie karały wówczas Polaków za udział
w powstaniu, gdy Zieliński został w pewien sposób wyróżniony i w 1831
r. ponownie wrócił do policji, ale już jako adiunkt. Nowa praca pozwoliła
mu poznać Andrzeja Storożenkę, który pomógł mu w kolejnym szybkim awansie
w 1833 r. na stanowisko komisarza policyjnego Cyrkułu VII. Za ówczesną
„zaangażowaną” pracę otrzymał od władz carskich kilka odznaczeń:
Order Św. Stanisława, Order Św. Anny, „Brylantowy pierścień”
oraz nagrody pieniężne i pochwały. Niejasne są jego związki z oberpolicmajstrem
Andrzejem Storożenko (późniejszym dyrektorem Komisji Rządowej Spraw
Wewnętrznych i Duchownych), który wykorzystując swą pozycję przywłaszczył
sobie wiele polskich pamiątek i dzieł narodowych. W tym procederze miał
mu pomaga Pod koniec warszawskiego okresu T. Zieliński pracował jako podwładny Storożenki. Wpływowy protektor pomógł mu w znalezieniu pracy w Kielcach. W 1846 r. opuścił Warszawę i został naczelnikiem powiatu kieleckiego (z pensją 750 rubli rocznie). W nowym środowisku starał się pracować na dwóch płaszczyznach: urzędowej i kolekcjonerskiej. Jako naczelnik powiatu dokonał pewnych istotnych zmian: dbał o estetykę miasta, dokonał inwentaryzacji zabytków, uregulował Silnicę, uporządkował park miejski, zorganizował staw miejski i ozdobił go figurą Jana Nepomucena z Jędrzejowa, położył chodniki z płyt marmurowych, uchronił pałac biskupi przed przebudową na cele sądownicze itp. Niestety podczas pełnienia funkcji naczelnika dopuścił się wielu nadużyć i brał łapówki, o czym mówią nawet źródła archiwalne. Czasami czuł się bezkarnie, ale miał wsparcie nawet u namiestnika Iwana Paskiewicza. Jego promotorem działań był dalej Storożenko. Kolejnym protektorem był również gubernator radomski Edward Białoskórski, który także był znanym kolekcjonerem sztuki. Pomoc tych wpływowych ludzi była niekiedy bardzo protekcjonalna. Tak był w 1852 r., kiedy Zieliński był oskarżony o defraudacje przy budowie stawu kieleckiego. Został wtedy uniewinniony przez samego Paskiewicza ze względu na dotychczasowe zasługi (musiał zapłacić tylko koszty sądowe). Piękną pamiątką w Kielcach po Zielińskim jest zespół pałacowy przy ul. Zamkowej (zw. „Pałacykiem Zielińskiego”). Posesję po dawnym folwarku biskupim naczelnik powiatu wydzierżawił w 1847 r. i rozpoczął budowę domu, którą ukończył w 1857 r. Od początku borykał się z trudnościami finansowymi. O ile stać go było na opłaty dzierżawcze, ciągle brakowało mu funduszy na budowę pałacu. Zadłużył się z tego tytułu w kasie miejskiej i u prywatnych ludzi. Ze spłatą długu miał problemy do końca życia, a nawet jego spadkobiercy jeszcze po śmierci Zielińskiego musieli regulować te zobowiązania. Zieliński wzniósł dla siebie pałacyk, nawiązujący swym stylem do architektury renesansowej i gotyckiej. Dach był pokryty gontem. Nieznany jest jego architekt, ale znawcy problemu przypisują dzieło w mniejszym lub większym stopniu przyjacielowi Zielińskiego – architektowi Bolesławowi Podczaszyńskiemu. T. Zieliński stworzył w swoim pałacu swoiste muzeum. Zebrał tu przepiękne zbiory o olbrzymiej wartości artystycznej. W jego posiadaniu było m. in.: ponad 400 obrazów malarstwa włoskiego, flamandzkiego, niemieckiego, francuskiego, holenderskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego, polskiego z okresu od XV-XIX w. (w tym m. in. dzieła: Cranacha Starszego, M. Caravaggio, A. Magnasco, J. Jordaensa, T. Dolabelli, Sz. Czechowicza, M. Bacciarellego, braci Breuglów, F. K. Lampiego, F. Kostrzewskiego, H. Pilattiego, P. Michałowskiego, J. P. Norblina, J. Szermentowskiego), ok. 700 rysunków, ponad 3200 grafik (Dürer, Rembrandt), ok. 1140 przedmiotów sztuki użytkowej (np. piękny kielich mszalny z 1517 r. pochodzący z kościoła chęcińskiego), 119 rzeźb, 150 medali, 500 obiektów numizmatycznych, militaria z XVI-XIX w., ok. 12 000 książek. Jego biblioteka zawierała szereg „białych kruków”, m.in.: „Melodie na psałterz polski” Gomółki z roku 1560, „Postyllę” Białobrzeskiego, „Biblię” Wujka, herbarze, dawne przywileje i inne dokumenty. Biografowie
Zielińskiego podkreślają jego kontrowersyjne cechy charakteru, które
mogłyby tłumaczyć po części tworzenie kolekcji. Był bardzo kulturalny
i miły dla artystów, którymi opiekował się, udzielał bezzwrotnych pożyczek,
woził po Kielecczyźnie na plenery malarskie, zlecał konserwacje swoich
i innych dzieł, załatwiał prace malarskie w kościołach. Niektóre ich
obrazy kupował, ale i sami artyści mogli mu ofiarowywać swe dzieła.
Jasnym punktem w tym mecenacie Zielińskiego była opieka nad Józefem
Szermentowskim, jednym z najwybitniejszych malarzy polskich XIX w. Z
drugiej jednak strony był nieprzyjemny wobec petentów, chciwy, skłonny
do przyjmowania łapówek i robienia podejrzanych interesów. Jego wpływowi
protektorzy pomagali mu w tych machinacjach, często z pewnością korzystając
na nich finansowo. T. Zieliński marzył, aby zbiory pozostały w Kielcach. Proponowano ich kupno Aleksandrowi Wielopolskiemu i Tytusowi Działyńskiemu, ale z możliwością pozostawienia ich w dotychczasowym miejscu. Nie doszło jednak do tych transakcji. Myślano też o przeniesieniu ich do Warszawy. W obu przypadkach planowano wybudowanie dla kolekcji specjalnego muzeum. A. Bronikowski, prawowity spadkobierca zbioru (szacowanego wówczas na 350 000 rubli), próbował przekazać całość w 1862 r. miastu Kielce, ale pod warunkiem spłaty długów i stworzenia muzeum miejskiego. Niestety miasto nie miało tak dużych pieniędzy w kasie miejskiej. Długi pozostawione przez Zielińskiego były bardzo duże. Wynosiły prawie 11 tys. rubli na rzecz należności urzędowych i prywatnych (wstępne obliczenia). Pozostawił także manka w kasie miejskiej od 1000 rubli do symbolicznego rubla. Długi po Zielińskim w 1861 r. urosły do ponad 18 tys. rubli. Po śmierci pierwszych sukcesorów zbiory zostały rozproszone. Najpierw po odejściu wdowy Zielińskiej (1867), jej brat Ludwik Andrzej Piętka z Warszawy sprzedał dom przy ul. Zamkowej. Nabył go doktor Łuszczkiewicz. W 1868 r. zmarł z kolei Aleksander Bronikowski, który przekazał zbiory swojemu bratu Wojciechowi. Między 1868 a 1871 r. przewiózł on cały zbiór do Warszawy. Bezcenne dzieła sztuki oddał na licytację, ale niektóre eksponaty ofiarował różnym placówkom muzealnym. Część majątku pozostało jako masa spadkowa w rodzinie, od której muzea odkupywały dzieła do końca XIX w. Wiele z nich w różnych okolicznościach trafiło do muzeów w: Krakowie, Rapperswilu, Warszawie (Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Historyczne, Muzeum Narodowe), Wilanowie. Duża liczba obrazów i zabytków sztuki trafiło w ręce prywatne. R. Nadgowski Jakimowicz I., Tomasz Zieliński. Kolekcjoner i mecenas, Wrocław 1973.
|
| Copyright 2003 Mediateka www.mediateka.com.pl ; Kontakt: redakcja@babajaga.info |