Witajcie | Redakcja | Prenumerata | Wieści | Ostatni kocioł | W następnym kotle | Stare kotły


Stefan Artwiński
Bohaterski prezydent


Stefan Artwiński urodził się 11.VIII.1863 r. we wsi Igołomia (pow. Miechów). Był synem szlachcica Tomasza Artwińskiego (1829-1905) i Marii z Piotrowskich (1831-1901). W domu rodzinnym wychowywany był w tradycji popowstaniowej i w duchu patriotyzmu. Naukę odbywał początkowo w domu, a od 1873 r. rozpoczął edukację w gimnazjum w Pińczowie. Szkoła ta podlegała, jak wiele innych ówczesnych placówek, ostrej rusyfikacji. Mobilizowało to młodzież do afiszowania swoich postaw patriotycznych. S. Artwiński również dał się poznać jako obrońca spraw narodowych. Posunął się nawet do rękoczynów wobec naczelnika tamtejszej stacji telegraficznej, który miał urazić jego uczucia narodowe. Za ten czyn władze oświatowe relegowały go ze szkoły z „wilczym biletem”. Mimo to udało mu się zaliczyć maturę i rozpocząć studia na wydziale farmacji Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas nauki odbywał praktyki w warszawskich aptekach, a następnie wyjechał do Rosji (do Dorpatu). Ostatecznie w 1890 r. uzyskał tytuł prowizora farmacji. Założył także szybko rodzinę, co wymagało od niego pewnej stabilizacji życiowej i podjęcia pracy.

Po studiach S. Artwiński przeniósł się na Kielecczyznę, podejmując pracę zawodową w wyuczonej profesji. Początkowo prowadził drogerię w Kielcach, a potem aptekę w Busku Zdroju i Łopusznie. W 1901 r. powrócił do Kielc. Rodzinne tradycje niepodległościowe kontynuował w tym czasie jego syn Eugeniusz (późniejszy lekarz i profesor Uniwersytetu Lwowskiego), który jako uczeń kieleckiego gimnazjum zaangażował się w tajną działalność narodową. Gdy władze szkolne i policja carska wpadły na trop gimnazjalnego związku i młodemu Eugeniuszowi groziło aresztowanie, ojciec podjął bolesną dla siebie decyzję wywiezienia rodziny z Kielc. W 1909 r. żona wraz z dziećmi wyjechali do Krakowa.

Osamotnienie pchnęło S. Artwińskiego w wir ruchu niepodległościowego. Gdy rodzina była bezpieczna, mógł bez jej narażania na represje zaangażować się aktywniej w pracę konspiracyjną. Już wcześniej stał się sympatykiem niepodległościowego nurtu Polskiej Partii Socjalistycznej. Rewolucja 1905-1907 pchnęła go nawet do bliższych kontaktów z tą partią, a nawet jej działaczami. Efektem było wstąpienie do PPS w 1912 r. W okresie I wojny światowej włączył się w działalność niepodległościową. Po zajęciu Kielc przez Austriaków w 1915 r. był jednym z założycieli w mieście schroniska dla legionistów. Aktywnie działał w Polskiej Organizacji Wojskowej, dla której zbierał pieniądze poprzez Radę Okręgową Ziemi Kieleckiej, w której był członkiem zarządu. Pełnił również funkcje radnego Rady Miejskiej. Brał udział w spotkaniu delegacji kielczan z Józefem Piłsudskim w Krakowie, które dotyczyło przyszłości samorządów lokalnych pod okupacją austriacką. W 1917 r. był także prezesem legalnego Towarzystwa „Piechur”, które było przykrywką dla tajnej działalności POW. Gdy zaczął wiać wiatr wolności zaangażował się w rozbrajanie żołnierzy austriackich w Kielcach. Stanął nawet na czele Związku Strzeleckiego (był prezesem do 1923 r.). Upragniona niepodległość spełniła jego polityczne marzenia. Za szkolne i młodzieńcze lata poświęcone polskiemu ruchowi niepodległościowemu i walce z caratem, Polska Niepodległa wynagrodziła w 1926 r. S. Artwińskiego przyznaniem Krzyża Orderu Polonia Restituta. 

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Artwiński zaangażował się w odbudowę państwowości polskiej. 17.IX.1919 r. otrzymał koncesję i otworzył własną aptekę na rogu ul. Konstantego (dzisiejsza ul. Sienkiewicza) i ul. Dużej. Był wówczas znanym i szanowanym obywatelem Kielc. W 1919 r. po raz pierwszy został wysunięty na urząd prezydenta Kielc przez ugrupowania lewicowe. Nie udało mu się objąć tej funkcji, ale został wybrany w skład delegacji, która pojechała do Warszawy, aby udanie walczyć o utworzenie w Kielcach województwa. Porażka w walce o fotel prezydenta Kielc i ogólne zmęczenie dotychczasową aktywnością, spowodowały wycofanie się w latach 20-tych S. Artwińskiego z życia politycznego. Wierny pozostał tylko swej pracy zawodowej.

Dopiero na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych ponownie zaangażował się w życie polityczne i społeczne miasta. Przede wszystkim powrócił do Związku Strzeleckiego, którego ponownie został prezesem w 1929 r. i był nim do wybuchu wojny. Działał także w Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny. Politycznie związał się z Bezpartyjnym Blokiem Współpracy z Rządem. W listopadzie 1934 r. S. Artwiński został prezydentem Kielc, a rok później senatorem. Do jego zasług w okresie kadencji prezydenckiej należy zaliczyć: budowę 3 szkół przy ul. Piramowicza, ul. Chęcińskiej, ul. Warszawskiej, rozbudowę szkoły na Barwinku; zdobycie kredytu na odbudowę II piętra szpitala wojewódzkiego; uzyskanie zgody na budowę fabryki świec lotniczych.

We wrześniu 1939 r. nie opuścił swojego stanowiska i nie uciekł z Kielc. Namawiał go do tego wojewoda Władysław Dziadosz, który opuszczał miasto. Odmówił mu także wydania kasy miejskiej, którą przeznaczył na potrzeby zdrowotne i socjalne. Poświęcił się Kielcom i kielczanom w tak trudnej sytuacji wojennej. Bez wahania stanął na czele Obywatelskiego Komitetu Obrony Kielc, kierując zadaniami cywilnymi (aprowizacja, pomoc żywnościowa, organizowanie pozycji obronnych). Po zajęciu miasta przez Niemców 5 września, dalej pełnił swoją funkcję prezydenta. Mimo niebezpieczeństwa pomagał ludności, wydając kartki żywnościowe, likwidując wiele dokumentów wojskowych w magistracie (m.in. akta oficerów rezerwy), co uchroniło wielu mieszkańców przed aresztowaniami.

20.X.1939 r. otrzymał od Niemców rozkaz opuszczenia magistratu. Był już wtedy przewodniczącym tajnej organizacji „Orzeł Biały” (pierwsza konspiracyjna organizacja na Kielecczyźnie). Nosił już wówczas pseudonim „Stary”. Namawiany do ucieczki powiedział: „żołnierze giną /.../, ja nie będę dezerterem...”. Niestety 27.X.1939 r. został aresztowany prze Gestapo w swojej aptece. Słuch o prezydencie zaginął. O jego losie nikt nie wiedział. Z pewnością wielu kielczan pytało wówczas: „Gdzie jesteś prezydencie?” 6.XI.1939 r. znaleziono jego zwłoki zakopane w lesie na Wiśniówce. Odnaleziono je tylko dlatego, gdyż głowa wystawała z ziemi. Ciało było zmasakrowane. Połamane żebra, wybite oko, złamana ręka, rany kłute w piersiach i twarzy, świadczyły o męczarniach ofiary podczas przesłuchań i okrucieństwie zbrodniarzy. Myślano początkowo, że to Żyd (bródka) i postanowiono przekazać ciało gminie żydowskiej. Żydzi rozpoznali w zamordowanym prezydenta Artwińskiego. Przewieziono ciało do Kielc i oddano krewnym. W tajemnicy przed Niemcami pochowano go w użyczonym rodzinnym grobowcu Ryszarda Borchólskiego na cmentarzu nowym. Pogrzeb odbył się konspiracyjnie 10.XI.1939 r. przy udziale zaledwie kilku osób. Ktoś symbolicznie zawiesił na piersi zmarłego wstążki krzyży wojskowych.

Po II wojnie światowej wielu kielczan pragnęło uczcić pamięć po tragicznie zamordowanym S. Atrwińskim. Przecież był to kielecki odpowiednik prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. Podjęto starania o przeniesienie ciała do osobnego i honorowego grobowca. Walczył o to przez długie lata Mieczysław Borchólski, który borykał się z trudnościami „politycznymi”. Poparli go T. i Z. Sabatowie, którzy na rodzinnym grobie Borchólskich umieścili w 1981 r. tabliczkę z napisem: „Kielczanie, tu leży wasz prezydent – Stefan Artwiński. Wcześniej uchwałą MRN w Kielcach z 2.II.1979 r. nadano ulicy za Centralą Zarządu Aptek „Cefarm” imię byłego prezydenta. W grudniu 1984 r. Miejski Zarząd Delegatów Stronnictwa Demokratycznego w Kielcach podjął wreszcie uchwałę o przeniesieniu prochów prezydenta na cmentarz wojenny. S. Artwiński powiedział kiedyś z rozbrajającą szczerością: „...będę bardzo szczery: nigdy zbytnio szczęśliwy nie byłem”. Po śmierci nadal to szczęście go omijało i przez 50 lat nie miał nawet własnego grobu. Aż do 28.IX.1989 r., kiedy pochyliły się nad trumną prezydenta sztandary i głowy kielczan. Oficjalny pogrzeb zakończył drogę Artwińskiego na należne mu godne miejsce pochówku. Wreszcie bohaterskiemu prezydentowi dopisało szczęście. 

oprac. R. Nadgowski

Epitafium prezydenta Artwińskiego, Kielce 1990. 
„Gazeta Kielecka”, XI.1934, [Wywiad z S. Artwińskim].

Sabat T. i Z., Bohaterski prezydent Kielc, Kalendarz Świętokrzyski, s.99-100. 
Socha B., Stefan Artwiński, „Farmacja Polska” 1970, nr 9, s.783-784.                       

Copyright 2003 Mediateka www.mediateka.com.pl ; Kontakt: redakcja@babajaga.info