|
Co piszczy
w trawie ?
"Bartek" jak się patrzy
W województwie świętokrzyskim jest bez mała 360 pomników przyrody.
Witalność tysiącletniego "Bartka", rosnącego w gminie Zagnańsk
- określaną na podstawie przyrostu pnia, pędów i owocowania -
naukowcy uznali za zadowalającą, jak na taki wiek... Obok, dzielnie
"pień w pień" rośnie 30 - letni syn (w prostej linii żołędziowej)
"Bartuś" posadzony przez uczniów Technikum Leśnego i miejscowych
myśliwych.
Dąb "Bartek", największe w Europie drzewo - drugie ledwie, co
ustępujące pod tym względem to Buk "Bawarski" - kilka lat temu
przechodził poważną renowację. Zainstalowano dziewięć specjalnych
teleskopowych podpór do podtrzymywania konarów. Szacuje się, że
jedno takie "dębowe ramię" może ważyć nawet 10 ton. Po tym, jak
podczas wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Masłowe, piorun trafił
w "Bartka" i spowodował groźny dla niego pożar, zainstalowano
również nowoczesne odgromienie. Specjalna komisja niezwykle asekuracyjne
oszacowała wiek na "nie mniejszy niż 700 i nie większy niż 1000
lat".
Mimo tych, jakże potrzebnych działań, mających na celu ratowanie
wiekowego drzewa, niestety w sposób bardzo niebezpieczny powiększa
się szczelina pomiędzy północno - zachodnim konarem, a pniem.
Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by przewidzieć, co mogłoby się
stać, gdyby taki konar pewnego dnia się oderwał. Drzewo natychmiast
utraciłoby stabilność i runęłoby w południowym kierunku, akurat
wprost na jezdnię. Ale miejmy nadzieję, że nigdy nie spełni się
taki "czarny scenariusz". Z satysfakcją odnotowujemy, że kilka
dni temu wybudowano nowe ogrodzenie chroniące "Bartka" przed zbyt
ciekawskimi dziećmi. Społeczny strażnik "Bartka" - przewodnik
świętokrzyski Mieczysław Starz apeluje, by kierowcy zmniejszyli
prędkości swoich samochodów, nie tylko z szacunku dla podeszłego
wieku nestora wśród drzew, ale dla przede wszystkim dla bezpieczeństwa
swojego i innych turystów.
Przebywając w cieniu rozłożystych konarów 30 - metrowego drzewa
warto na chwilę się zadumać nad historią Polski. Otóż podania
mówią, że król Bolesław Chrobry, polując w tych stronach, często
tu odpoczywał, racząc się smakowitą dziczyzną i podziwiając potęgę
drzewa. Również Bolesław Krzywousty, polując w puszczy świętokrzyskiej
z królewiczem węgierskim biwakowali w cieniu dębu. Dobry i sprawiedliwy
król Kazimierz Wielki właśnie pod "Bartkiem" miał ustawić tron
i rozsądzać skargi swojego ludu. Król Władysław Jagiełło przed
bitwą pod Grunwaldem rozbił także tu swój namiot i nocami modlił
się w jego cieniu. Jan II Sobieski, wracając z wyprawy wiedeńskiej
do Warszawy, na jedno z miejsc wypoczynku wybrał właśnie sąsiedztwo
"Bartka". W lipcu 1787 r. król Stanisław Poniatowski przejeżdżając
tędy, zachwycił się nim. Na chwilę zatrzymał się tu także po bitwie
pod Szczekocinami Tadeusz Kościuszko. Odlew ukrzyżowanego Chrystusa
na drzewie upamiętnia powieszonych tu podczas powstania styczniowego
przez Kozaków dwóch powstańców. Legenda mówi także, że pod "Bartkiem"
powstańcy ukryli swój skarbiec składający się z 30 tysięcy rubli
w złotej monecie i czterech dużych sztab czystego złota. Z kolei
król Sobieski miał w dziupli zostawić szablę i butelkę przedniego
wina. Niestety, jak mówi się nieoficjalnie w Zagnańsku, podczas
pierwszej renowacji w latach 70 znaleziono w dziupli jedynie dwie
puste butelki po tanim bodzentyńskim winie. W każdym razie drzewo
nadal się zieleni i owocuje i jest jak się patrzy.
Andrzej Piskulak
|